niedziela, 20 lutego 2011

znalazłam czas, żeby napisać notkę. poraz drugi, bo dziś już jedną usunęłam, a była bardzo długa, wrr. pisane jest tak a nie inaczej, bo pisałam to w te dni które są opisywane, nie przed chwilą.

DZIEŃ PIERWSZY.
wyjechałyśmy w nocy. spałam niecałe dwie godziny, w sumie to niedługo przed wyjazdem doowiedziałam się, że jadę. ale serio nie mogłam się doczekać, bo wiedziałam, że wyjazd tu = prawdziwy odpoczynek. wiązały się z tym też pewne minusy jak brak zasięgu i internetu. ale jakoś daję radę. zasięg mamy w jednym miejscu, przy oknie XD ale ważne, że jest w ogóle gdzie kolwiek. po podróży odpoczęłyśmy trochę w pokoju. olka włączyła film, który niby lubię, ale jakoś mnie usypia, więc przespałam połowę. mimo to obejrzałam mój ulubiony moment *_* później poszłyśmy się rozejrzeć troszkę jak tu jest zimą, stok i to wszystko. okazało się, że sporo ludzi jest co dziwne : o wieczorem zwyczajnie, kilka zdjęć zrobiłyśmy. rozwaliła mnie dziś jedna rzecz, ahahahah. i dzięki temu wiem, że olka + 'tiger' = katastrofa. 






DZIEŃ DRUGI.
 za póxno wstałyśmy. spóźniłyśmy się na śniadanie. ale postanowiłyśmy sobie, że pojedziemy na krupówki. aghrr, jak ja to lubię<3 miałyśmy jeszcze na łysą polanę, ale wyszło inaczej. niestety. na krupówkach chodziłyśmy sobie, na początku spokojnie po sklepach. ale znalazłam h&m i zaczął się szał! spędziołyśmy tam masę czasu. ja w końcu chodziłam sama i biegała po całym sklepie jak głupia. ale cóż. zakupy to jest to<3 wydaje mi się, że jestem zakupoholiczką, hiehie. bardzo prawdopodobne. a jeśli nie to z pewnością będę w przyszłości. po tym wszystkim zgłodniałam i poszłyśmy coś zjeść, w KFC były tłumy ludzi i poczekałyśmy sobie na stolik troszkę. miałyśmy iść do kina 5D, ale zostało mało czasu i trzeba było na obiad/kolację jechać. po drodze weszłyśmy jeszcze do kilku sklepików. jeden z nich był przerażający, naprrrrawdę. więc ja tam długo nie wytrzymałam. tym bardziej, że dobijała mnie świadomość, że nic nie kupię, bo wydałam całą kasę, którą miałam przy sobie. wieczorem nagrywałyśmy filmiki. jeden z nich, można powiedzieć, że najlepszy, to podróbka teledysku. wielbię to i po prostu nie wyrabiałam jak go nakręcałyśmy, ahahahahah. nie można go nigdzie wstawić i raczej pokazywać, ponieważ powinien on zawierać cenzurę w 1/4 swojej wartości. a za to podziękujemy. jutro na narty, w końcu!


krupówki.

wywiad z gwiazdą, po teledysku XD

i czemu ja nie mogłam tak wyjść z domu? : o ahahaha



DZIEŃ TRZECI.
to chyba jest moj ulubiony dzień. po śniadaniu zdecydowałyśmy się pojechać do jurgowa<3 ajajaj! przypomniały się stare czasy, nasze obozy.. wszystko co się tam działo. nawet widziałam nasz domek w którym mieszkałyśmy. ogólnie dopiero dziś poczułam, że jestem w górach, tak na serio! cudowne uczucie. czegoś takiego potrzebowałam, nooooo. powspinałam się trochę na różne skalki:D i zrobiłyśmy zdjęcia, przesypatyczne jak dla mnie. siedziałyśmy troszeczkę nad białką, aghrr. przepiękne tam są widoki! dzisiaj ogólnie miałyśmy przekwaterowanie, przeszłyśmy kilka domków dalej. oba bardzo przytulne w sumie były. ale w tym kocham jedno, marzę, aby mieć coś takiego w pokoju! po powrocie zaraz musiałyśmy się przebierać i na narty! luuuuubię to. mimo, że nie umiem zbytnio jeździć i zbyt wiele razy nie byłam. ale jednak. mnie się podoba i tak. szkoda, że tylko 3 razy na wyciągu. w tym jeden = no comment, ahahahah. miałyśmy iść jeszcze wieczorem, ale jakoś nie wyszło. nienawidzę jeden rzeczy. mianowicie tego wchodzenia w tych butach tyle. za to stroje narcirskie miałyśmy, trzeba przyznać, cudne. paróweczki, tiririri. chwilowe hrd było. wieczorem sobie poszłam sama na stok i muszę przyznać, nawet tylko dla tego widoku warto jechać w góry. coś wspaniałego. i byłam świadkiem pewnej afery, której powód mnie rozwala : o ludzie i ich problemy.. w tym pokoju to nie ma kompletnie zasięgu. ale okazało się, że jest internet! olka się dorwała i już prawie nie kontaktuje. ja sobie przed chwilą tanczyłam mój taniec brzucha, aghrr. afrykańska muzyka ever. i dajcie mi dłuższe ferie, proszę!

ja SKACZE a nie SPADAM





buhahahahahaha:D




DZIEŃ CZWARTY.
dziś, będzie później jeszcze.
i jak na razie to tyle o wyjeździe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz